wtorek, 12 marca 2013

Nowy początek. 1

Ciemność. Widziałam tylko ciemność, słyszałam tylko krzyki. Nie miałam siły się podnieść, nie dałam rady otworzyć oczu. Słyszałam tylko głosy mojej matki "Nie poddawaj się, obudź się, nie odchodź!" i czułam spływające z jej oczu łzy na własnym ciele. Nagle coś błysło, zobaczyłam światło. Myślałam "czy to koniec?", ale ujrzałam moją uradowaną mamę i lekarzy. Nie mogłam się odezwać, byłam cała osłupiała. Znowu spotkałam ciemność, dopiero później obudziłam się w szpitalu. Byłam zupełnie zdezorientowana, prawie nic nie pamiętałam. W mojej głowie miotały się urwane sceny z życia. Nagle podeszła do mnie matka, cała czerwona i poraniona. Przytuliła mnie i powiedziała "Spokojnie, nie mów nic. Ty już jesteś bezpieczna, nic Ci nie grozi. Pamiętaj, kochaj życie tak bardzo jak ja kocham Cię...".

Kilka dni później byłam już na siłach aby porozmawiać z lekarzami o tym co się stało.
-Co się ze mną stało? Gdzie jest moja mama?- pytałam zaciekawiona chociaż po minie lekarza wiedziałam, że już powinnam płakać.
-Jechałaś z mamą samochodem, była bardzo zła pogoda... Padało, lód i śnieg na drogach utrudniały jazdę. Jakiś samochód jechał za szybko, za blisko was i była jedna wielka stłuczka. Twoja matka... Eh... Ona ucierpiała najbardziej...
-Czy ona..?!
-Tak, nie żyje. Poświęciła swoje życie żeby móc Cię uratować.
Momentalnie się rozpłakałam. Straciłam kobietę, która mnie urodziła, jedną z najważniejszych osób w moim życiu. A tata... go jak zawsze nie było. Znowu siedział za granicą pewnie bez świadomości co się stało.

Byłam w szpitalu jeszcze kilka dni, moje ciało miało niewiele ran, ale moja twarz wiele wycierpiała. Gdy podeszłam do lustra to się nie poznałam, wyglądałam jak potwór. W dzień kiedy miałam wrócić do domu przyjechała po mnie ciocia Paulina i wręczyła mi list od mamy, który napisała gdy leżałam w szpitalu, chwilę przed śmiercią.
"Kochana córeczko, moja Agatko! Tęsknię za tobą, ale chciałam Ci wszystko wyjaśnić. Proszę nie myśl, że zostawiłam Cię specjalnie... Nigdy w życiu! Po wypadku powiedziałam żeby mnie nie ratowali, wiesz dlaczego? Byłam chora, miałam raka. I tak bym musiała od Ciebie odejść więc wolałam teraz oddać swoje życie. Uwierz, że jest dobrze. Nie będzie ze mną Ciebie, ale będzie moja mama, ojciec i wiele innych tych których kocham. Nie wiem jak bez Ciebie wytrzymam, ale wiem, że dam radę i ty także dasz sobie radę, bo może mnie nie zobaczysz, ale ja będę, zawsze! Cały spadek, wszystkie pieniądze po moich rodzicach dałam tobie. Wypadek był ciężki i wiem, że twoje ciało ucierpiało dlatego przeznacz te pieniądze na siebie! Obiecaj mi, że nigdy się nie poddasz. Słuchaj się cioci, kocham Cię! Mama"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz